Hodowle morskie

Hodowle morskie Ile i gdzie Sześć gatunków łososi żyjących w Pacyfiku nieomal natychmiast po wylęgnięciu się płynie w dół rzek, by jak najszybciej znaleźć się w morzu. Następne siedem lat przebywają w oceanie, by w końcu wrócić do swych macierzystych strumieni, rozmnożyć się i umrzeć. Jako że bardzo dużej części młodych łososi nie udaje się dotrzeć do morza, postanowiono założyć hodowle, w których mogłyby dorastać do wieku, w którym będą się nadawały do spożycia. Część hodowlanych łososi wypuszcza się też na wolność, aby podtrzymywały gatunek. W Japonii, gdzie łosoś jest szczególnie wysoko ceniony, prowadzi się intensywne badania nad sposobami zaadaptowania nie występujących tam odmian do hodowli w azjatyckich wodach. Japończycy przeprowadzają też badania nad hodowlą innego gatunku, uważanego za smakołyk tuńczyka błękitnopłetwego. Największe osobniki tego tuńczyka osiągają nawet 3,4 m długości. Japońscy naukowcy trzymają młode tuńczyki w pływającej drucianej klatce i tam też je karmią. Do klatek trafiają małe rybki, ważące około 225 gramów. Po czterech latach karmienia w niewoli osiągają one wagę od 45 do 65 kilogramów. Hodowle morskie są liczne także w Szkocji, gdzie ryby trzymane są na płytkich przybrzeżnych wodach, w których montuje się specjalne stalowe ogrodzenia. Najczęściej hoduje się w ten sposób płastugi i sole. Karmi sieje pięć razy w tygodniu, dzięki czemu dorastają dwa razy szybciej niż w naturalnych warunkach. Morskie farmy Zasoby zarówno ryb, jak i skorupiaków nie są niewyczerpalne. Wobec rosnącej liczby ludności świata i coraz większego zapotrzebowania na żywność, konieczne staje się opracowanie bardziej efektywnych metod gospodarowania zasobami mórz. Wydaje się, że jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest „rolnictwo oceaniczne”, czyli sztuczna hodowla ryb i innych zwierząt morskich. Hydroponika, czyli rolnictwo morskie, ma bardzo długie tradycje. Już 4000 lat temu znali ją Chińczycy, wkrótce też rozpowszechniła się w całej południowo-wschodniej Azji. Początkowo Chińczycy hodowali wyłącznie ryby słodkowodne. Również w średniowiecznej Europie hydroponika była powszechnie znana, praktycznie każdy klasztor miał swój własny staw w którym hodowano karpie i inne, mniej popularne ryby. Ryby bowiem stanowiły główny składnik piątkowych posiłków postnych, kiedy to katolików obowiązywał zakaz spożywania mięsa. Najnowszym osiągnięciem w mającej długie tradycje hodowli ryb słodkowodnych jest hodowla pstrągów. Ostatnio coraz częściej „uprawia się” również morza i oceany. Hoduje się coraz więcej gatunków ryb morskich, skorupiaków i glonów. Hodowle te zwykle zakłada się w lagunach, ujściach rzek i innych płytkich wodach przybrzeżnych. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych około 12 procent wszystkich ryb, jakie trafiły na nasze stoły, pochodziło z takich właśnie morskich farm.

Komentarze zostały wyłączone.

Skomentuj