Trująca praca
W poniedziałki rano, między ósmą a dziewiątą, zdarza się więcej zawałów
i wylewów niż w jakikolwiek inny dzień tygodnia. Niektóre miejsca i rodzaje pracy działają jak trucizna.
Syndrom toksycznej pracy
O syndromie toksycznej pracy mówi się wtedy, gdy wydarzenia w życiu zawodowym wywołują długotrwałe
stany złego samopoczucia i prowadzą do cierpień psychicznych lub dolegliwości fizycznych, a my nie
potrafimy poradzić sobie z bólem, stworzyć korzystniejszej sytuacji (tak twierdzi Barbara Bailey − Reinhold,
autorka książki „Toksyczna praca”). Ludzie, którzy tego doświadczyli, mawiają: „Na myśl, że mam iść do roboty, zaciska mi się stalowa obręcz wokół szyi”, „Najgorsze jest to, że szef nas poniża; czuję się jak dziecko, które nie odrobiło lekcji i jest najgłupsze
w szkole”, „W poniedziałek rano zawsze boli mnie brzuch”.
Pierwsze zaczyna buntować się ciało. Problemy w pracy znajdują odbicie
w dolegliwościach fizycznych, w poczuciu winy lub obniżonym poczuciu własnej wartości.
Nie bez przyczyny w poniedziałki rano, między ósmą a dziewiątą, zdarza się więcej zawałów i wylewów niż
w jakikolwiek inny dzień tygodnia. Z badań wynika, że na bóle krzyża częściej skarżą się ludzie odczuwający
nikłą satysfakcję z pracy. Napięcia i stres w firmie obciążają układ krążenia i układ oddechowy. Amerykańscy
badacze opisali tzw. zespół dusznego budynku. Otóż osoby zatrudnione w pewnej firmie uskarżały się na duszności,
sprowadzono więc komisję, aby skontrolowała warunki pracy. Nie wykryto żadnych fizycznych przyczyn duszności.
Ujawniono za to wiele błędów w zarządzaniu pracownikami. Większość dolegliwości trapiących pracowników w tygodniu
znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
w weekendy. Jak twierdzi amerykański psycholog Karasek „Najgorsze dla zdrowia psychicznego są wysokie wymagania w
połączeniu z brakiem możliwości wpływania na sposób realizacji zadań. Innymi słowy, mnóstwo obowiązków, wysokie
normy i oczekiwania − przy jednoczesnej ciągłej kontroli i braku swobody decyzji”.
Szkodliwe dla pracowników są też niejasne zmiany i przekształcenia wewnątrz firmy,
obawa przed utratą pracy albo stanowiska, atmosfera nagonki, oskarżeń, złośliwości ze
strony szefa lub kolegów. Szkodzi brak kontroli nad zadaniami, za które ponosi się odpowiedzialność,
niemożność wykorzystania posiadanych umiejętności, niejasność co do swoich uprawnień i obowiązujących
w firmie reguł. Niebezpieczeństwo wiąże się też z brakiem społecznego oparcia i szacunku, z pracą w
izolacji albo przeciwnie bez skrawka miejsca dla siebie. Jeżeli w firmie obserwujemy więcej niż trzy
z wymienionych zjawisk nie ma się co oszukiwać, praca jest szkodliwa.
Najczęstsze sposoby radzenia sobie ze stresem
Najczęstszym sposobem radzenia sobie z ciągłym stresem w pracy jest udawanie, że nic się nie dzieje.
„Nie jest tak źle, inni mają gorzej”, albo: „To tylko praca, po prostu zarabiam tu pieniądze”. Często
racjonalizuje się problem: Jestem tu czasowo, kiedyś zmienię firmę. Toksyczna praca staje się w naszych
oczach pracą dobrą, bo stałą (choćbyśmy mieli zapłacić wrzodami), a trwanie w niej heroiczną postawą.
Inne sposoby na toksyczną pracę to „zajadanie” problemu, czyli poprawianie sobie nastroju słodyczami
(popularne wśród kobiet), lub znieczulanie się za pomocą używek. Papierosami, kawą i innymi środkami
wymuszamy sztuczne ożywienie, aby podołać obowiązkom. Kilka głębszych wieczorem pozwala usnąć. Sięgamy
po alkohol i inne substancje, aby nie myśleć i nie czuć, a w rezultacie nie cierpieć. Za ich pomocą odcinamy
się od własnego ciała, które wysyła rozpaczliwe sygnały: ból głowy, uczucie mdłości, bezsenność, nawracające
przeziębienia, dolegliwości skórne, bóle kręgosłupa. Łykamy proszki albo... ogłuszamy się jeszcze większą porcją
pracy. Wiele osób zamyka się w sobie, unika kontaktów z kolegami, ogranicza do minimum zaangażowanie zawodowe.
Powody dla których trudno zerwać z toksyczną pracą
Powody dla których tak trudno zerwać z toksyczną pracą obok zjawiska bezrobocia tkwią w człowieku.
Zdarza się, że osoba odczuwa wewnętrzny przymus. Wierzy, że trwanie na stanowisku to jej obowiązek,
wynikający z tradycji kulturowych lub wychowania. Nierzadko sądzi, że nie ma alternatywy. Ktoś zmęczony,
pracujący ponad siły, niewyspany − przestaje być twórczy. Trudno mu oderwać się od warunków, w których tkwi,
i spojrzeć na siebie z boku. Czasem wystarczy odrobina dystansu, aby dostrzec możliwe rozwiązania. Często też
człowiek nie chce ponosić ryzyka. Woli starą biedę. Łatwiej bowiem znosić kiepski znany los, niż postawić
wszystko na jedną kartę. Często pojawia się obawa, że gdzie indziej może być jeszcze gorzej. Człowiek przekonuje
siebie, że powodzi mu się tak samo jak innym,
a jeśli komuś wiedzie się lepiej − to zapewne miał lepsze układy. Co więcej, wmawiamy sobie, że jest nam dobrze.
Toksyczny szef w pewnych sytuacjach może grać kochającego, opiekuńczego ojca, który co prawda poniża i wykorzystuje podwładnych, ale wydaje się to czynić...
dla ich dobra. Przeszkodą w szukaniu nowego miejsca zatrudnienia jest niskie poczucie własnej wartości. W toksycznej pracy coraz gorzej
człowiek myśli o sobie. Czuje się trzymany z łaski, choć na podłych warunkach. Traci
wiarę w swoją kreatywność i w swoje siły, obawia się,
że już nigdzie nie będzie potrzebny. Może też ulec wyuczonej bezradności. Pojawia się ona,
gdy czujemy, że mamy wpływu na to, się zdarza, a przyczyn tego stanu upatrujemy
w czynnikach wewnętrznych, stałych i globalnych („Jestem do niczego”).W efekcie pojawia się apatia
i spada motywacja do działania. Amerykanie mówią: „KomentarzJeśli nie możesz zmienić faktów,
zmień swoje nastawienie”.
Pomyśl, w imię czego ta codzienna męka. I czy na pewno musisz ją znosić? Jakaś alternatywa zawsze
istnieje. Czasami tylko, powodowani lękiem lub cierpieniem, nie jesteśmy w stanie jej dostrzec.
Jeśli zdecydowałeś się tkwić w toksycznej pracy, powiedz sobie: „Jestem tutaj, bo taki jest mój wybór”. Nie ma nic gorszego niż:
„Znoszę to, bo muszę”.