Pomarańczowa alternatywa − Holandia otworzyła dla nas rynek pracy
Otworzenie rynku pracy w Holandii dla Polaków planowane było już na zeszły rok.
Dokonano tego jednak dopiero teraz - po zmianach prawa niderlandzkiego. Przesunięcie
to nastąpiło w związku z obawami holenderskich związków zawodowych co do faktu, iż Polacy,
zgadzając się na pracę za niższe stawki od nich, pozbawiliby ich miejsc pracy. Tamtejszy
rząd postanowił więc wprowadzić ustawę, gwarantującą Polakom minimalne zarobki w wysokości
1300 euro miesięcznie, a także zobowiązał gminy do kontroli, czy nasi rodacy mieszkają
w godziwych warunkach.
Już teraz szacuje się, że w kraju tulipanów pracuje około 100 do 120 tys.
Polaków, a nadal czeka na nas 225 tys. miejsc pracy. Największa liczba tych
stanowisk to praca sezonowa, trwająca około 4 miesiące, zaczynając od marca,
zazwyczaj przy zbieraniu truskawek, papryki i szparagów, na farmach kwiatowych,
w szklarniach i w przetwórstwie owocowo − spożywczym, głównie przy pakowaniu i
sortowaniu warzyw i owoców, za którą płaci się około 5-6 euro za godzinę. Pracodawcy
często zapewniają zakwaterowanie i wyżywienie, odliczając koszty utrzymania od pensji.
Dla tych, którzy znają holenderski lub niemiecki, praca znajdzie się również
w hotelach i pensjonatach w wakacyjnych miejscowościach nadmorskich.
Również rzeźnicy z co najmniej dwuletnim doświadczeniem nie napotkają
problemów podczas szukania pracy. Kolejnymi pożądanymi fachowcami są budowlańcy,
hydraulicy, elektrycy, ślusarze i spawacze. Mogą oni zarobić średnio 10 � 15 euro za
godzinę. Poszukiwani są także lekarze i pielęgniarki, ale koniecznie ze znajomością niderlandzkiego.
Rozpoczęcie pracy w Holandii wymaga jednak załatwienia pewnych formalności.
Przede wszystkim musimy dostać tzw. numer sofi, odpowiednik naszego NIP, który
w zaledwie kilka dni wystawi nam tamtejszy urząd skarbowy. Następnie zakładamy
konto w holenderskim banku oraz meldujemy się w lokalnym urzędzie gminy, na co mamy
trzy miesiące od przyjazdu.
Jednym z bardziej istotnych problemów jest wynajęcie mieszkania.
Nawet niewielkie kosztuje ponad 500 euro, a w Amsterdamie � co najmniej dwa razy tyle.
Jednak, jako iż Holandia może poszczycić się bardzo dobrze zorganizowaną komunikacją
publiczną, można zdecydować się na wynajęcie mieszkania poza stolicą i dojeżdżanie do
miejsca pracy. Rozwiązaniem może być również staranie się o przyznanie lokalu socjalnego,
co jednak trwa kilka miesięcy.
Jeżeli już wyjeżdżamy do tego kraju, nawet jeśli znamy angielski czy niemiecki, warto również
rozpocząć naukę miejscowego języka. Zdecydowanie pomoże to w rozwinięciu kariery, czy chociażby
znalezieniu lepszej posady. Znajomość niderlandzkiego oczywiście ułatwi też porozumiewanie się z
miejscowymi ludźmi.
Źródło: Gazeta Wyborcza „Praca” nr 18 z 30 kwietnia 2007r., Joanna Ćwiek